poniedziałek, 11 marca 2013

Nauka samodzielnego jedzenia

Nauka samodzielnego jedzenia ruszyła u nas z pełną parą.
Postępy są ogromne. Danonek, cały migusiem zjedzony jest całkowicie samodzielnie.
Takie produkty jak mięsko, fileciki rybne i inne nie mokre jedzonka wcinał do tej pory rączkami, teraz wcina już widelczykiem. I przyznam, że idzie mu to naprawdę sprawnie. Zupy jeszcze nie umie. Zbyt wodnista i więcej jest na krześle, na ścianie, na podłodze...wszędzie byleby nie w buzi. Ale nie napinam się, przyjdzie czas to się nauczy i będzie wywijał łychą.
Mamy nowy talerzyk, nową łyżeczkę i nasz pierwszy widelczyk. Bezpieczny dla dziecia, plastikowy widelczyk.
Cały zestaw firmy AKUKU, która jakiś czas temu udostępniła nam możliwość testowania 3 produktów z ich asortymentu. Mamy jeszcze dwa w zanadrzu, o nich później.





Łyżeczki są lekko odgięte w jedną stronę, by dziecku było łatwiej trafiać do małego buziaczka. Kuba w sumie potrafi jeść też zwykłą, prostą łyżeczką więc dla nas to odgięcie nie jest wymogiem koniecznym, ale początkującym dzieciaczkom może to znacznie ułatwić sprawę. O ile chcemy ją ułatwiać. 
Brzegi sztućców są podgumowane dzięki czemu trzymają się one stabilnie w małej rączce i nie wyślizgują się. Przy okazji czasami stają się gryzakiem przez co u nas gumka zrobiła się w jednym miejscu troszkę postrzępiona. Sztućce przeszły testy wytrzymałościowe w postaci wyginania, prób złamania. Przetrwały. Dalej są w jednym kawałku Wykonane są z trwałego, elastycznego plastiku, który nie jest podatny na złamania. 

 
Co do talerzyka. 
Miseczka dwukomorowa. To na plus. 
Brak przykrywki. To na minus. Rzadko używam przykrywek od miseczek, ale jednak czasami się przydają.
Talerzyk jest dość spory, pomieści duże porcje jedzonka.  
Podczas jedzenia mały bawi się w przekładanie jedzenia z jednej komory do drugiej. Takie urozmaicenie nudnego posiłku :)
Miseczka jest również trwała. Nie zaobserwowałam żadnego uszczerbku, uszkodzenia. Nie odbarwia się od marchewkowych obiadków. 
Miseczka bez żadnych zdobień. Lubię ładne, kolorowe miseczki jednak zaobserwowałam, że moje dziecko bardziej skupia się na jedzeniu w jednokolorowych miseczkach, na których nie odwraca uwagi od kotleta żaden ptaszek czy kotek.  
Miseczka ma delikatnie podgumowany spód jednak nie spełnia to swojej roli :(  Miseczka przesuwa się po blacie bez większych oporów. 

cena zestawu: około 15 zł. 

Spójrzcie tylko na to skupienie podczas jedzenia :)





19 komentarzy:

  1. Ale smakowite ;) Wszystko ma jakieś plusy i minusy, co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kierować się sumieniem ;) 15 zł nie dużo, zawsze można spróbować.

      Usuń
  2. Ależ elegancki śliniak! U nas też się nie sprawdzają talerze z przyssawkami, a mała od razu wcina metalowymi sztućcami (w wersji dzieckowej). Myślę, że tak lepiej, uczy prawidłowej pracy rączek.

    OdpowiedzUsuń
  3. super krzesełko też mi się takie marzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna je rozkładać na małe krzesełeczko i stoliczek

      Usuń
  4. super zestaw :) a śliniaczek pierwsza klasa :)
    Zapraszam na rozdanie http://fotografujemy-gotujemy-testujemy.blogspot.com/2013/03/rozdanie-na-dzien-kobiet.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo! Super sobie radzi. My, jeśli chodzi o samodzielne jedzenie, jesteśmy daleko w tyle. Ale na razie po prostu mi wygodniej karmić Malucha.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ładnie nabija jedzonko na widelec;)
    łyżeczki i widelce faktycznie są idealne dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi sie baaardzo podoba szczegolnie jedno zdanie, o ktorym czesto mamy zapominaja i nie brzeczy im w glowie "Ale nie napinam się, przyjdzie czas to się nauczy..."

    sedno, sedno, sedno i jeszcze raz sedno!

    OdpowiedzUsuń
  8. A my się powoli zbieramy do samodzielnego jedzenia... :) Nie ma że za wcześnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. zdolny chłopczyk brawo ,sztucce fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mały zdolniaczek, moja córa odkryła, że jak mama nie patrzy można podkarmiać psa i kota i tak nadziewa te kawałki miąska na widelec i podaje swoim pupilom, a te dwa żarłoki tylko czekają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam to samo do testowania, tylko jeszcze nie próbowaliśmy, bo mały nie skończył roku i pewnie sobie z tym nie poradzi. Ale jeszcze trochę i będzie próbował :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetnie sobie radzi. U mnie jeszcze troszkę czasu minie zanim będziemy uczyć się jeść... bo nadal maleństwo rośnie w brzuszku.
    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie:
    http://etat-mama-i-tata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny maluch:))pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad po sobie. Chętnie poznam Twoją opinię.